środa, 2 sierpnia 2017

Magdalena Pioruńska - Twierdza Kimerydu

Magdalena Pioruńska - Twierdza Kimerydu

Czasem badania genetyczne są przyczyną katastrofy, a nie przełomu.

Kiedy w Mieście Krokodyli dochodzi do krwawego stłumienia pokojowej konferencji asymilacyjnej, nikt jeszcze nie podejrzewa, do czego doprowadzi konflikt między Miastem Krokodyli a Twierdzą Kimerydu. Organizatorce konferencji, Annie Guiteerez, antropolog z Uniwersytetu Krokodyli, udaje się zbiec z samego centrum zamieszek i uratowana przez strażnika wąwozu Tyrsa Mollinę, pół człowieka, pół raptora, trafia do rezydencji burmistrza Twierdzy – Teobalda. W obliczu niedawnej rzezi i wiszącej w powietrzu rewolucji nawet zatajenie prawdziwego powodu przybycia pani profesor do Twierdzy Kimerydu wydaje się nieistotnym szczegółem. Na jaw wychodzą bowiem znacznie bardziej przerażające fakty, sprawiające, że żadne z miast Afryki Południowo-Wschodniej nie może dłużej pozostać obojętne wobec krzywdzących wpływów Europy i hegemonii cesarza Brytanika. Usilna chęć przypodobania się Cesarstwu Europy nagle gaśnie zastąpiona determinacją i pragnieniem odzyskania autonomii kraju Złocistych Piasków. (opis wydawcy)


Sięgając po książkę "Twierdza Kimerydu" spodziewałam się zupełnie czegoś innego. I chociaż moje oczekiwania były całkiem inne to nie zawiodłam się na tej książce. Bardzo lubię kiedy książka mnie zaskakuje swoim wnętrzem. Tak było w tym przypadku. Szczerze mówiąc nie mam nic do zarzucenia tej historii. Jest ona przemyślana od początku do końca i to widać. Historia może nie rozwija się zbyt szybko ale za to różnorodność wśród postaci przebija wszystko. Możemy skupić się na każdym z osobna. Możemy przeżywać z nim te dobre jak i te złe chwile. Zagłębiamy się w ich umysły i trudno jest z nich wyjść nawet kiedy historia się kończy. Twierdze skończyłam czytać już jakiś czas temu, przeczytałam inne książki ale w głowie ciągle mam tą historię. Oczywiście są rzeczy z którymi nie mogę się pogodzić i chyba nigdy tego nie wybaczę autorce ale bardzo chcę już przeczytać kolejną cześć.

Poznajemy punkty widzenia czterech różnych postaci. Anny, Tuliusza, Tycjana i Tyrsa. Każda z tych postaci jest inna i... bardziej skomplikowana. Najmniej skomplikowany jest Tyrs. Jest to postać na której zawsze można polegać i czytając o nim nie ma strachu że coś się stanie. Bo wie się, że kto jak kto ale Tyrs Mollina sobie poradzi ze wszystkim!Polubiłam ten jego punkt widzenia, dało sie wyczuć że jest związany że swoim młodszym rodzeństwem i że zrobi dla nich wszystko.Tycjan, syn burmistrza Twierdzy ma swoje problemy. Ale nie można mu się dziwić bo jego życie nie należy do prostych choć tak może się wydawać. Najbardziej mi się smutno robiło kiedy musiałam czytać o jego emocjach i o tym jak pewne sytuacje na niego wpływały. Ale ucieszyło mnie, że się nie załamał całkowicie. Tuliusz... ohhh Tuliuszu mój kochany. Nie było to dla mnie zaskoczeniem, ze to własnie on okazał mi się najbliższy i najbardziej go polubiłam. Tuliusz jest niezwykła postacią i bardzo skomplikowaną. Niejednokrotnie moje biedne serduszko krwawiło. Jego osoba wryła sie w mój umysł już na stałe. Będę myśleć  o jego skomplikowanej osobowości jeszcze bardzo, bardzo długo. No i na koniec została mi Anna... Jakoś od początku nie bardzo za nia przepadałam i... ja zawsze mam problem z żeńskimi bohaterami książek. Nie rozumiałam po co mi jej punkt widzenia. czułam, ze jest z nią coś nie tak. Nawet chciałam żeby było coś z nią nie tak żebym bez wyrzutów sumienia mogła jej nie lubić. I nie lubię.

Magdalena Pioruńska stworzyła niezwykły świat w którym na nowo pojawiły się dinozaury. Wśród ludzi żyją nie tylko prehistoryczne potwory ale także i hybrydy pół ludzi i pół dinozaurów. I jak bardzo wydaje mi się to niemożliwe tak cała historia bardzo mnie przekonuje. Autorka stworzyła świat pełen politycznych zatargów. Szczerze mówiąc nie lubię za bardzo takiej tematyki jednak tutaj wcale mi to nie przeszkadzało. Wszystko miało swoje znaczenie. Autorka umiejętnie prowadzi cała historię, genialnie wraca do zdarzeń które już były żeby bardziej zrozumieć to co się własnie dzieje. Nie jest to książka lekka, trzeba sie na niej skupić żeby zrozumieć pewne rzeczy. Ale warto siąść i poświecić swój czas tylko na tą historię. Wielkim plusem są różne punkty widzenia oraz psychologiczne podejście do każdej postaci. Wielkim plusem jest też to w jaki sposób książka została wydana. Widzieliście te cudowne grafiki w wykonaniu Anny Niemczak? Po prostu cudowne. Pomaga to lepiej sobie wyobrazić naszych bohaterów. Jest to świetny pomysł i strzał w dziesiątkę. Dla mnie Twierdza Kimerydu zasługuje na mocne 10/10. Jest to coś czego jeszcze nie miałam okazji przeczytać nigdzie indziej. Wiem, że ten świat zostanie już w moim sercu na zawsze.


piątek, 27 stycznia 2017

Leigh Bardugo - Szóstka Wron

Leigh Bardugo - Szóstka Wron
Sześcioro niebezpiecznych wyrzutków.
Jeden niewykonalny skok. 
Przestępczy geniusz Kaz Brekker otrzymuje ofertę wzbogacenia się ponad wszelkie wyobrażenie – wystarczy w tym celu wykonać zadanie, która z pozoru wydaje się niewykonalne: 
  • włamać się do niesławnego Lodowego Dworu (niezdobytej wojskowej twierdzy),
  • uwolnić zakładnika (a ten może rozpętać magiczne piekło, które pochłonie cały świat),
  • przeżyć dostatecznie długo, żeby odebrać nagrodę (i ją wydać).
Kaz potrzebuje ludzi wystarczająco zdesperowanych, żeby wraz z nim podjęli się tej samobójczej misji, oraz dostatecznie niebezpiecznych, żeby ją wypełnili. Wie, gdzie ich szukać. Szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście – razem mogą być nie do zatrzymania. O ile wcześniej nie pozabijają się nawzajem. (opis wydawcy)


Szóstka Wron była dla mnie największym zaskoczeniem. Czytając opis nie byłam do niej wcale przekonana. Stwierdziłam, że książka będzie nudna i nawet nie dam rady jej skończyć. Dlatego przez długi czas omijałam ją szerokim łukiem. Dlaczego w ogóle ją kupiłam? Bo zachowałam się jak typowy dzieciak... każdy ją miał to i ja chciałam. Do tego to wydanie... na prawdę muszę mówić jak ta książka świetnie wygląda? Tak, tak... kupiłam książkę tylko dla wyglądu... ale gdyby tak cudownie nie wyglądała to nigdy nie miałabym okazji poznać tej cudownej historii. 

Czytając Szóstkę Wron przypomniałam sobie jak bardzo lubię takie historię. Sadziłam, że z czasem przeszło mi i taka książka mnie już nie zaciekawi. Jednak stare przyzwyczajenia się nie zmieniają. Książka wciągnęła mnie praktycznie od pierwszej strony. Bardzo podoba mi się sposób w jaki jest napisana. Nie będę mówić, że książkę czyta się lekko bo tak wcale nie jest. Są fragmenty nad którymi szczerze musiałam wracać bo nie wiedziałam o czym tak na prawdę czytam. Ale wynikało to też z mojego rozkojarzenia, ciągłego hałasu wokół mnie ale jednak nad książka trzeba się trochę skupić. Zdecydowanym dla mnie plusem jest fakt, że historia jest pisana z perspektywy wielu osób a nie tylko jednej. poznajemy historię każdego członka z osobna. Brniemy w historii naprzód, żeby w pewnej chwili wracać się do przeszłości danej osoby. pomaga nam to zrozumieć dlaczego każdy z nich jest tam gdzie jest i dlaczego właściwie zdecydował się na to zadanie. Dla mnie osobiście historia każdego z osobna jest ciekawa a czym bardziej mogłam się w nią zagłębić tym bardziej byłam ta książką oczarowana. Wśród całej szóstki nie ma ani jednej osoby, której bym nie polubiła. Każdy z nich jest na swój sposób wyjątkowy i ciekawy. Każdy z nich zmaga się z jakimiś problemami z przeszłości. Tak, książka zaskakiwała mnie na każdej stronie. 

Może nie będzie zaskoczeniem to że najbardziej ze wszystkich polubiłam Kaza. Ten chłopak ma w sobie coś takiego, że strasznie mnie to przyciąga. Jego spryt, zaradność i to że praktycznie zawsze był krok przed innymi... tak, zaskakiwało mnie to za każdym razem że Kaz zawsze miał jakieś wyjście. I podobało mi się też to że potrafił się przyznać kiedy już na prawdę nie wiedział co miał robić. I choć to Kaza polubiłam najbardziej to Inej, Nina, Jesper, Matthias i Wylan sa niesamowici. Każdy z nich miał w życiu ciężko (jedni mniej inni bardziej) ale wszyscy jakoś się podnieśli. Co prawda nie prowadzą życia jak każdy inny ale dają sobie radę. Są to młodzi ludzie którzy odnaleźli siebie w przestępczym światku. I bywają bezwzględni ale wgłębi są to dobre dzieciaki które dla przyjaciół zrobią na prawdę wiele.  

Ja osobiście do książki nie ma żadnych zastrzeżeń. Podoba mi się styl w jakim jest napisana, bardzo podoba mi się to jak jest wydana i bardzo podoba mi sie sama treść. Zakochałam sie w niej od pierwszej strony i całkiem przepadłam. Ze zniecierpliwieniem czekam na kolejnym tom. A wam polecam jeśli lubicie tego typu historie. Na prawdę warto poświecić jej swój czas. 

Becky Albertalli - Simon oraz inni Homo Sapiens

Becky Albertalli - Simon oraz inni Homo Sapiens



Ukrywający swoją orientację seksualną szesnastoletni Simon Spier uważa, że miejsce dramatów jest na scenie teatralnej. Jednak kiedy napisana przez niego wiadomość mailowa wpada w niepowołane ręce, pojawia się ryzyko, że jego wielki sekret ujrzy nagle światło dzienne. Simon pada ofiarą szantażu: jeśli nie zostanie swatem dla klasowego błazna, Martina, wszyscy dowiedzą się, że jest gejem. A co gorsza, w niebezpieczeństwie znajdzie się także Blue, chłopak, z którym Simon wymienia maile.

W wąskiej grupce przyjaciół Simona pojawiają się coraz częstsze spięcia, korespondencja mailowa z Blue z każdym dniem robi się coraz gorętsza, a spokojne dotąd życie Simona zaczyna się dziwnie komplikować. Niechętny wszelkim zmianom chłopak musi znaleźć sposób na wyjście ze swojego bezpiecznego kokonu, zanim zostanie z niego brutalnie wypchnięty – i to tak, żeby nie zrazić do siebie przyjaciół, uniknąć kompromitacji i nie zepsuć tego, co rodzi się między nim a najcudowniejszym i najbardziej tajemniczym chłopakiem, jakiego dotąd spotkał.

Przezabawna i niezwykle wzruszająca opowieść o dojrzewaniu i wychodzeniu z szafy współczesnego nastolatka – opakowana w historię nieporadnej pierwszej miłości – to zwalający z nóg debiut Becky Albertalli. (opis wydawcy)



Simona przeczytałam już jakiś czas temu ale wciąż jestem oczarowana tą książką. Jest to przeurocza i czasami zabawna historia. Simon jest nastolatkiem, który ukrywa swoją orientacje seksualną i w momencie kiedy jego tajemnica zostaje odkryta chłopak nie wie co ma robić. Jest szantażowany przez nielubianego kolegę z klasy i tutaj zaczyna się jego wewnętrzny dylemat. Z jednej strony boi sie ujawnienia i wpakowania w kłopoty jego internetowego znajomego Blue a z drugiej strony nie chce pozwolić na to żeby Martin go szantażował. Do tego dochodzi cala ta sprawa z ujawnieniem i problemami wśród przyjaciół.

Muszę przyznać że mam słabość do książek z wątkiem homoseksualnym. Własnie dlatego sięgnęłam po tę książkę. Podświadomie wiedziałam, że mi sie spodoba. Wystarczyło mi tylko spojrzeć na okładkę. Nie myliłam się bo książka jest cudowna. Czyta się ją szybko i bardzo lekko a historia Simona porusza. Całe te rozmowy z tajemniczym Blue i próby dowiedzenia się kim tak na prawdę jest są urocze. Szczerze powiem, że zaczęłam podejrzewać kim on jest mniej więcej w połowie ale to kim jest Blue wcale nie jest takie oczywiste i właściwie do samego końca możemy podejrzewać o to kilka osób. W jednym momencie miałam nawet wrażenie, że ta książka wcale nie skończy się dobrze - dlaczego? Sama nie wiem, ogarnęło mnie jakieś takie przeczucie. I cieszę się, że się myliłam. To, że książka kończy się dobrze jest wielkim plusem. 

Jest to książka o pierwszej miłości i każdy z nas dobrze pamięta jak to jest kiedy zakochamy się ten pierwszy raz. Czytając tę książkę mogłam sobie przypomnieć jak to było kiedy i ja miałam te szesnaście lat. Co prawda czasy były wtedy inne ale czytając tę książkę nie miałam wrażenia że było jakoś inaczej. Każdy z nas zmagał się z jakimiś problemami, miał swoje tajemnice i kompleksy i bał się ich ujawnienia. Ta historia jest taka prawdziwa, że z przyjemnością się ją czytało. Nie ma w niej nic przesadzonego i przesłodzonego czego po prostu nie lubię w typowych książkach o nastolatkach. Cieszę się, że ta historia jest taka normalna. 

Zdecydowanie polecam historie Simona każdemu. Uważam, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Ja wiem, że jeszcze nie raz wrócę do tej książki bo szczerze bardzo mi się podobała. Jedna z lepszych książek jakie przeczytałam w 2016 roku. 
Copyright © 2016 Moja książkowa podróż , Blogger