Od czasu, gdy Mia i Grim pokonali potężnego Serafina minął już rok. Nieoczekiwanie świat znów staje na krawędzi zagłady. Paryżem wstrząsa seria brutalnych morderstw. Również Mia, którą dręczy wizja zmarłego brata, staje się celem ataku. Wspólnie z Grimem dziewczyna stara się odkryć, kto stoi za zabójstwami. Szybko okazuje się, że makabryczne zbrodnie są tylko preludium do czegoś o wiele bardziej przerażającego...
(Opis wydawcy)
Dosłownie przed chwilą skończyłam czytać drugi tom serii o Gargulcu imieniem Grim. Postanowiłam, że od razu napiszę to co myślę póki myśli mam jeszcze świeże. Po drugą część przygód Grima i Mii sięgałam z wielkimi obawami – że ten tom okaże się gorszy od pierwszego. Oczywiście nie powiem, że druga część okazała się gorsza od pierwszej części. Musiałabym okłamać samą siebie. Jednak czym bardziej zbliżałam się do końca to zaczęły pojawiać się pewne zastrzeżenia. Powiem o nich od razu... po pierwsze były to błędy w tekście. W pierwszym tomie też się zdarzały jednak nie były tak częste jak w drugiej części. Zazwyczaj drobne błędy nie przeszkadzają mi dlatego też ani o nich nie wspominam ani też nie myślę ale... no właśnie, tutaj zaczęło już to być irytujące. I choć nie ma wielkiego wpływu na treść to jednak sprawia, że nieco źle się czyta. Co prawda mnie się aż tak źle nie czytało ale wiem, że znajdą się ludzie, którzy przez coś takiego mogą zlinczować całą książkę. Mam nadzieję, że wydawnictwo bardziej zwracało uwagę na błędy zanim oddało trzeci tom do druku bo to naprawdę zaczyna irytować. Po drugie! Dochodząc do końca zaczęłam już sobie myśleć, że niektóre opisy mogły zostać już pominięte. Cała główna walka z wrogiem zaczęła się już lekko ciągnąć. Ale to tylko tak leciutko. Zaledwie kilka zbędnych stron. Jednak jest to moje małe zastrzeżenie.
(Opis wydawcy)
Dosłownie przed chwilą skończyłam czytać drugi tom serii o Gargulcu imieniem Grim. Postanowiłam, że od razu napiszę to co myślę póki myśli mam jeszcze świeże. Po drugą część przygód Grima i Mii sięgałam z wielkimi obawami – że ten tom okaże się gorszy od pierwszego. Oczywiście nie powiem, że druga część okazała się gorsza od pierwszej części. Musiałabym okłamać samą siebie. Jednak czym bardziej zbliżałam się do końca to zaczęły pojawiać się pewne zastrzeżenia. Powiem o nich od razu... po pierwsze były to błędy w tekście. W pierwszym tomie też się zdarzały jednak nie były tak częste jak w drugiej części. Zazwyczaj drobne błędy nie przeszkadzają mi dlatego też ani o nich nie wspominam ani też nie myślę ale... no właśnie, tutaj zaczęło już to być irytujące. I choć nie ma wielkiego wpływu na treść to jednak sprawia, że nieco źle się czyta. Co prawda mnie się aż tak źle nie czytało ale wiem, że znajdą się ludzie, którzy przez coś takiego mogą zlinczować całą książkę. Mam nadzieję, że wydawnictwo bardziej zwracało uwagę na błędy zanim oddało trzeci tom do druku bo to naprawdę zaczyna irytować. Po drugie! Dochodząc do końca zaczęłam już sobie myśleć, że niektóre opisy mogły zostać już pominięte. Cała główna walka z wrogiem zaczęła się już lekko ciągnąć. Ale to tylko tak leciutko. Zaledwie kilka zbędnych stron. Jednak jest to moje małe zastrzeżenie.
Ale dosyć już o żalach pora zając
się przyjemnościami! Drugi tom zaczyna się rok po wydarzeniach z
pierwszego tomu. Mia pracuje nad wystawą artefaktów z Innoświata
żeby przybliżyć ludziom ten magiczny świat. Jest to jej misja
której się podjęła jako Hartydka. Razem z Innostatami chcą
powoli przybliżać ludziom ich świat, żeby można było zdjąć z
nich czar zapomnienia. Jednak nie podoba się to wszystkim, Innostoty
ciągle uważają, że ludzie są głupi, że nigdy się nie zmienią
i wciąż się ich obawiają. Większość ciągle spogląda na
dziewczynę krzywo jednak ona się nie poddaje. Nawet mimo tego, że
sama zaczyna mieć wątpliwości, które jednak zawsze odrzuca na bok
wiedziona przykładem swojego brata Jakuba, który nigdy nie tracił
nadziei i oddał swoje życie za ludzkość.
Natomiast Grim jako komendant główny
NPG zmaga się z okrutnymi mordami wśród ludzi, które wstrząsnęły
Paryżem. W mieście pojawił się seryjny morderca, który wysysa z
ludzi krew i wydłubuje im oczy nie pozostawiając za sobą żadnych
śladów. Morderstwa te nie są typowe dla świata ludzi dlatego
wiadomo, że kryje się za tym jakaś Innostota a Gargulce chcą jak
najszybciej odnaleźć sprawcę, żeby ludzie nie nabrali podejrzeń
i nie odkryli Innoświata. Kiedy w końcu trafiają na trop mordercy
dochodzi do nich, że maja do czynienia z bardzo niebezpieczną i
bardzo przerażająca istotą. I tak doszłam do wniosku, że Serafin
był przy nim mała pestką.
Dziedzictwo światła nie odbiega
ilością opisów nowych, cudownych i magicznych miejsc od pierwszego
tomu. Poznajemy tutaj kolejne podziemne miasta, bardziej zagłębiamy
się w ich historię. Razem z bohaterami wędrujemy do Dublina,
Schwarzwaldu i tajemniczego ukrytego różanego ogrodu. Bliżej
poznajemy historię wróżek, elfów oraz krasnoludów i razem z
bohaterami wyruszamy na poszukiwania tajemniczego i ostatniego
Wojownika Światła. Pojawia się również nawiązanie do baśni
Andersena oraz braci Grimm. Jak w pierwszym tomie dostajemy wiele
opisów tych miejsc i istot w nich żyjących, poznajemy cudowne a
czasami krwawe historie z przeszłości, które wyjaśniają nam
wiele rzeczy. I pomimo że opisów jest dużo dla mnie osobiście się
to nie ciągnęło, byłam zachwycona a moja wyobraźnia po raz drugi
została cudownie rozpieszczona.
Grim cały czas walczy ze swoim
wewnętrznym rozdarciem, które teraz jest jeszcze większe odkąd
dowiedział się, że jest Hybrydem i do tego takim niezwykłym –
wciąż wybiera postać Gargulca i źle czuje się w swojej ludzkiej
skórze. W tej części widać jeszcze bardziej jak bardzo wątpi w
ludzi pomimo tego że zawsze staje w ich obronie i jest gotów za
nich walczyć kiedy ludzkości grozi zagłada a wszyscy inni się od
niej odsunęli. Po raz kolejny możemy śledzić jego walkę z samym
sobą i choć wydaje się bardziej mrukliwy i bardziej niepewny
siebie niż w poprzednim tomie to jednak nie traci tego swojego
człowieczeństwa, które tak bardzo w nim kochamy.
Mia natomiast znowu pokazuje nam jak
wielką ma odwagę i jak dzielnie potrafi stawić czoło
niebezpieczeństwom, jak ryzykuje własnym życiem dla dobra tych
których kocha. Szczerze mówiąc nigdy nie czytałam jeszcze o tak
dzielnej dziewczynie. Wiadomo, że każda bohaterka jest dzielna i
rzuca się na ratunek bliskim jednak tutaj ani razu nie zauważyłam
wahania. Po prostu ją uwielbiam, naprawdę.
W tej części poznajemy też bliżej
Theryona ostatniego Wojownika Wróżek i jego historię. Musze mówić
jak bardzo go uwielbiam? Zawsze opanowany i ciągle tajemniczy. Nigdy
nie można odgadnąć co mu chodzi po głowie. Też bardzo podoba mi
się u niego ta wiara w ludzkość. Mało kto tyle by dla niej
poświecił.
Oczywiście mogłabym jeszcze wiele
napisać o postaciach jakie poznajemy podczas ich przygody a także o
niebezpieczeństwie z jakim muszą się zmierzyć nasi bohaterowie
jednak nie chcę za bardzo odkrywać rąbka tajemnicy. Moim zdaniem
Dziedzictwo Światła było równie dobre co pierwsza część. I
tylko te małe drobne zastrzeżenia sprawiają ze ocena książki
jest niższa. Jednak tak naprawdę kogo obchodzą błędy czy trochę
przydługa walka skoro można znużyć się w tym cudownym i
magicznym świecie? Uwielbiam tę książkę i nic tego nie zmieni.
