niedziela, 25 września 2016

Gesa Schwartz - Grim. Tom II. Dziedzictwo Światła

Gesa Schwartz - Grim. Tom II. Dziedzictwo Światła
Od czasu, gdy Mia i Grim pokonali potężnego Serafina minął już rok. Nieoczekiwanie świat znów staje na krawędzi zagłady. Paryżem wstrząsa seria brutalnych morderstw. Również Mia, którą dręczy wizja zmarłego brata, staje się celem ataku. Wspólnie z Grimem dziewczyna stara się odkryć, kto stoi za zabójstwami. Szybko okazuje się, że makabryczne zbrodnie są tylko preludium do czegoś o wiele bardziej przerażającego...
(Opis wydawcy)


Dosłownie przed chwilą skończyłam czytać drugi tom serii o Gargulcu imieniem Grim. Postanowiłam, że od razu napiszę to co myślę póki myśli mam jeszcze świeże. Po drugą część przygód Grima i Mii sięgałam z wielkimi obawami – że ten tom okaże się gorszy od pierwszego. Oczywiście nie powiem, że druga część okazała się gorsza od pierwszej części. Musiałabym okłamać samą siebie. Jednak czym bardziej zbliżałam się do końca to zaczęły pojawiać się pewne zastrzeżenia. Powiem o nich od razu... po pierwsze były to błędy w tekście. W pierwszym tomie też się zdarzały jednak nie były tak częste jak w drugiej części. Zazwyczaj drobne błędy nie przeszkadzają mi dlatego też ani o nich nie wspominam ani też nie myślę ale... no właśnie, tutaj zaczęło już to być irytujące. I choć nie ma wielkiego wpływu na treść to jednak sprawia, że nieco źle się czyta. Co prawda mnie się aż tak źle nie czytało ale wiem, że znajdą się ludzie, którzy przez coś takiego mogą zlinczować całą książkę. Mam nadzieję, że wydawnictwo bardziej zwracało uwagę na błędy zanim oddało trzeci tom do druku bo to naprawdę zaczyna irytować. Po drugie! Dochodząc do końca zaczęłam już sobie myśleć, że niektóre opisy mogły zostać już pominięte. Cała główna walka z wrogiem zaczęła się już lekko ciągnąć. Ale to tylko tak leciutko. Zaledwie kilka zbędnych stron. Jednak jest to moje małe zastrzeżenie.

Ale dosyć już o żalach pora zając się przyjemnościami! Drugi tom zaczyna się rok po wydarzeniach z pierwszego tomu. Mia pracuje nad wystawą artefaktów z Innoświata żeby przybliżyć ludziom ten magiczny świat. Jest to jej misja której się podjęła jako Hartydka. Razem z Innostatami chcą powoli przybliżać ludziom ich świat, żeby można było zdjąć z nich czar zapomnienia. Jednak nie podoba się to wszystkim, Innostoty ciągle uważają, że ludzie są głupi, że nigdy się nie zmienią i wciąż się ich obawiają. Większość ciągle spogląda na dziewczynę krzywo jednak ona się nie poddaje. Nawet mimo tego, że sama zaczyna mieć wątpliwości, które jednak zawsze odrzuca na bok wiedziona przykładem swojego brata Jakuba, który nigdy nie tracił nadziei i oddał swoje życie za ludzkość.
Natomiast Grim jako komendant główny NPG zmaga się z okrutnymi mordami wśród ludzi, które wstrząsnęły Paryżem. W mieście pojawił się seryjny morderca, który wysysa z ludzi krew i wydłubuje im oczy nie pozostawiając za sobą żadnych śladów. Morderstwa te nie są typowe dla świata ludzi dlatego wiadomo, że kryje się za tym jakaś Innostota a Gargulce chcą jak najszybciej odnaleźć sprawcę, żeby ludzie nie nabrali podejrzeń i nie odkryli Innoświata. Kiedy w końcu trafiają na trop mordercy dochodzi do nich, że maja do czynienia z bardzo niebezpieczną i bardzo przerażająca istotą. I tak doszłam do wniosku, że Serafin był przy nim mała pestką.

Dziedzictwo światła nie odbiega ilością opisów nowych, cudownych i magicznych miejsc od pierwszego tomu. Poznajemy tutaj kolejne podziemne miasta, bardziej zagłębiamy się w ich historię. Razem z bohaterami wędrujemy do Dublina, Schwarzwaldu i tajemniczego ukrytego różanego ogrodu. Bliżej poznajemy historię wróżek, elfów oraz krasnoludów i razem z bohaterami wyruszamy na poszukiwania tajemniczego i ostatniego Wojownika Światła. Pojawia się również nawiązanie do baśni Andersena oraz braci Grimm. Jak w pierwszym tomie dostajemy wiele opisów tych miejsc i istot w nich żyjących, poznajemy cudowne a czasami krwawe historie z przeszłości, które wyjaśniają nam wiele rzeczy. I pomimo że opisów jest dużo dla mnie osobiście się to nie ciągnęło, byłam zachwycona a moja wyobraźnia po raz drugi została cudownie rozpieszczona.

Grim cały czas walczy ze swoim wewnętrznym rozdarciem, które teraz jest jeszcze większe odkąd dowiedział się, że jest Hybrydem i do tego takim niezwykłym – wciąż wybiera postać Gargulca i źle czuje się w swojej ludzkiej skórze. W tej części widać jeszcze bardziej jak bardzo wątpi w ludzi pomimo tego że zawsze staje w ich obronie i jest gotów za nich walczyć kiedy ludzkości grozi zagłada a wszyscy inni się od niej odsunęli. Po raz kolejny możemy śledzić jego walkę z samym sobą i choć wydaje się bardziej mrukliwy i bardziej niepewny siebie niż w poprzednim tomie to jednak nie traci tego swojego człowieczeństwa, które tak bardzo w nim kochamy.

Mia natomiast znowu pokazuje nam jak wielką ma odwagę i jak dzielnie potrafi stawić czoło niebezpieczeństwom, jak ryzykuje własnym życiem dla dobra tych których kocha. Szczerze mówiąc nigdy nie czytałam jeszcze o tak dzielnej dziewczynie. Wiadomo, że każda bohaterka jest dzielna i rzuca się na ratunek bliskim jednak tutaj ani razu nie zauważyłam wahania. Po prostu ją uwielbiam, naprawdę.

W tej części poznajemy też bliżej Theryona ostatniego Wojownika Wróżek i jego historię. Musze mówić jak bardzo go uwielbiam? Zawsze opanowany i ciągle tajemniczy. Nigdy nie można odgadnąć co mu chodzi po głowie. Też bardzo podoba mi się u niego ta wiara w ludzkość. Mało kto tyle by dla niej poświecił.


Oczywiście mogłabym jeszcze wiele napisać o postaciach jakie poznajemy podczas ich przygody a także o niebezpieczeństwie z jakim muszą się zmierzyć nasi bohaterowie jednak nie chcę za bardzo odkrywać rąbka tajemnicy. Moim zdaniem Dziedzictwo Światła było równie dobre co pierwsza część. I tylko te małe drobne zastrzeżenia sprawiają ze ocena książki jest niższa. Jednak tak naprawdę kogo obchodzą błędy czy trochę przydługa walka skoro można znużyć się w tym cudownym i magicznym świecie? Uwielbiam tę książkę i nic tego nie zmieni.  

wtorek, 6 września 2016

Gesa Schwartz - Grim. Tom I. Pieczęć Ognia

Gesa Schwartz - Grim. Tom I. Pieczęć Ognia





Niezwykły debiut niemieckiej pisarki Gesy Schwartz, pełna tajemnic, nastrojowa i miejscami humorystyczna opowieść z pogranicza fantasy i urban fantasy.



Paryż, czasy współczesne. Grim jest gargulcem, jednym ze strażników, których zadaniem jest ukrywanie przed ludźmi istnienia istot z innego świata. Z całą mocą nie znosi swojego nowego (dwieście lat to niezbyt wiele dla kamiennej rzeźby) miejsca pracy - zalewanej deszczem fasady budynku. Ale robota jest robotą i Grim, choć najchętniej zostawiłby Francję daleko za sobą, twardo stoi na straży Kodeksu, pilnując, by drobne utarczki demonów i wampirów nie wywlekły na światło dzienne tajemnic ich egzystencji. Pewnego dnia Grim spotyka jednak Mię, córkę nielekko psychicznego malarza-samobójcy. Mia obdarzona jest pewnym szczególnym darem - widzi to, czego nie widzą inni. Gdy w ręce tych dwojga wpada dziwny, pokryty tajemniczym pismem pergamin, staje się jasne, że czasy pokoju między mieszkańcami tego i innego świata właśnie dobiegły końca... (opis wydawcy)


Jeszcze dosłownie przed chwilą miałam w głowie tyle myśli i tyle chciałam napisać, że aż sama się sobie dziwiłam. Teraz, kiedy emocje już opadły mogę powiedzieć tylko... Ahhh jakie to było cudowne! Jak ktoś czytał moje poprzednie posty dobrze wie, że fantastyka to jest to co uwielbiam najbardziej i pewnie nie zdziwi się, że kolejną książką jaką wybrałam jest własnie Grim. Można by pomyśleć, że książka, która ma ponad 600 stron pewnie będzie się ciągnęła. Szczerze mówiąc sama miałam takie wątpliwości czytając niektóre opinie, że opisy są długie (a ja na prawdę nie lubię długich i nudnych opisów) ale na szczęście znowu posłuchałam swojego instynktu i się nie zawiodłam. Książka przyciągała mnie już od dawna, jednak cena trochę mnie przerażała więc kiedy zobaczyłam, że ktoś chce ja sprzedać prawie za połowę ceny nie mogłam się oprzeć. I choć bardzo uwielbiam książki które posiadam muszę powiedzieć, że był to najlepszy mój zakup w tym roku. Niezaprzeczalnie! 

Jest to historia o nieco mrukliwym gargulcu imieniem Grim i ludzkiej dziewczynie Mii, która jest Hartydą - człowiekiem, który potrafi widzieć Innostoty. Trzeba zacząć od tego, że Gargulce  nienawidzą ludzi, boja się ich ale mimo wszystko chronią ich przed wampirami, demonami... a raczej chronią samych siebie, żeby wybryki wyżej wymienionych nie sprawiły, że ludzie znowu zaczną widzieć. Na ludzkość został rzucony czar zapomnienia i od tej pory nie widzą Innoświata a Gargulce zrobią wszystko żeby tak pozostało. Jednak jak to zawsze bywa nie każde zaklęcie jest idealne i są wśród ludzi Hartydzi, których Gargulce zabijają bądź wymazują im wspomnienia związane z Innoświatem. I w tej historii pojawiają się Hybrydy - pół Gargulce - pół Ludzie. Są oni tępieni i zniewoleni przez Gargulców. Bo te wielkie kamienne istoty żądzą podziemnym miastem Ghrogonią. Poznajemy również demony, wilkołaki, wampiry, koboldy, gnomy, smoki i wiele innych piekielnych istot. Odbywamy podróż do krainy wróżek, piekła i między światów. 

Cała historia jest wypełniona cudownymi opisami tych cudownych istot i miejsc. Moja wyobraźnia była cudownie rozpieszczana przez całe 628 stron. Podobało mi sie to, że zamiast jak to zawsze bywa pięknych, wręcz ludzkich istot dostajemy wielkie kamienne potwory ze szponami zamiast palców, z wielkimi skrzydłami na plecach a nawet takich którzy wyglądają jak lew, koza czy mały diabeł. Żadna z tych istot nie jest pięknym stworem o ludzkim wyglądzie ale mimo wszystko są perfekcyjne i wręcz doskonałe. Nie wszystkie opisy są bajkowe, niektóre są przerażające ale wciąż miło się czytało. Może nie jestem tutaj bezstronna ale to wszystko było po prostu cudowne. Jeszcze do teraz się rozpływam. I na prawdę było wiele takich chwil, które czytało się z zapartym tchem. 

Ta magiczna przygoda Gargulca i człowieka przeplatana jest okrutną walką pomiędzy dobrem i złem oraz walką z różnicami rasowymi. Jest opowieścią o poszukiwaniu własnej tożsamości oraz o rodzących się przyjaźniach. Akcja i napięcie towarzyszy nam na każdej stornie i uważam, że każdy znalazł by tam coś dla siebie. Grim jest cudownym Gargulcem, którego pokochałam od pierwszej strony. Mia dla mnie jest uroczą i waleczna osóbką. Czasami jej zazdrościłam tego uporu i odwagi. Każda postać ma w sobie coś ciekawego. Jednych się lubi a innych nie ale wszystko razem daje cudowną społeczność do której chce się wracać. Chce więcej! I cieszę się, że mam przed sobą jeszcze dwa tomy. I mam nadzieję, że się nie zawiodę, że nie będzie tak, że kolejne tomy są gorsze od pierwszego. Bo ja na prawdę bardzo ich pokochałam i chcę zatopić się w tej historii na całego. 

Na prawdę bardzo polecam tą książkę każdemu. Przynajmniej pierwszy tom. Książka kończy się w taki sposób, że równie dobrze mogłaby się własnie skończyć na jednym tomie. Więc jeśli lubicie fantastykę koniecznie sięgnijcie po Grima!
Copyright © 2016 Moja książkowa podróż , Blogger