
Niezwykły debiut niemieckiej pisarki Gesy Schwartz, pełna tajemnic, nastrojowa i miejscami humorystyczna opowieść z pogranicza fantasy i urban fantasy.
Paryż, czasy współczesne. Grim jest gargulcem, jednym ze strażników, których zadaniem jest ukrywanie przed ludźmi istnienia istot z innego świata. Z całą mocą nie znosi swojego nowego (dwieście lat to niezbyt wiele dla kamiennej rzeźby) miejsca pracy - zalewanej deszczem fasady budynku. Ale robota jest robotą i Grim, choć najchętniej zostawiłby Francję daleko za sobą, twardo stoi na straży Kodeksu, pilnując, by drobne utarczki demonów i wampirów nie wywlekły na światło dzienne tajemnic ich egzystencji. Pewnego dnia Grim spotyka jednak Mię, córkę nielekko psychicznego malarza-samobójcy. Mia obdarzona jest pewnym szczególnym darem - widzi to, czego nie widzą inni. Gdy w ręce tych dwojga wpada dziwny, pokryty tajemniczym pismem pergamin, staje się jasne, że czasy pokoju między mieszkańcami tego i innego świata właśnie dobiegły końca... (opis wydawcy)
Jeszcze dosłownie przed chwilą miałam w głowie tyle myśli i tyle chciałam napisać, że aż sama się sobie dziwiłam. Teraz, kiedy emocje już opadły mogę powiedzieć tylko... Ahhh jakie to było cudowne! Jak ktoś czytał moje poprzednie posty dobrze wie, że fantastyka to jest to co uwielbiam najbardziej i pewnie nie zdziwi się, że kolejną książką jaką wybrałam jest własnie Grim. Można by pomyśleć, że książka, która ma ponad 600 stron pewnie będzie się ciągnęła. Szczerze mówiąc sama miałam takie wątpliwości czytając niektóre opinie, że opisy są długie (a ja na prawdę nie lubię długich i nudnych opisów) ale na szczęście znowu posłuchałam swojego instynktu i się nie zawiodłam. Książka przyciągała mnie już od dawna, jednak cena trochę mnie przerażała więc kiedy zobaczyłam, że ktoś chce ja sprzedać prawie za połowę ceny nie mogłam się oprzeć. I choć bardzo uwielbiam książki które posiadam muszę powiedzieć, że był to najlepszy mój zakup w tym roku. Niezaprzeczalnie!
Jest to historia o nieco mrukliwym gargulcu imieniem Grim i ludzkiej dziewczynie Mii, która jest Hartydą - człowiekiem, który potrafi widzieć Innostoty. Trzeba zacząć od tego, że Gargulce nienawidzą ludzi, boja się ich ale mimo wszystko chronią ich przed wampirami, demonami... a raczej chronią samych siebie, żeby wybryki wyżej wymienionych nie sprawiły, że ludzie znowu zaczną widzieć. Na ludzkość został rzucony czar zapomnienia i od tej pory nie widzą Innoświata a Gargulce zrobią wszystko żeby tak pozostało. Jednak jak to zawsze bywa nie każde zaklęcie jest idealne i są wśród ludzi Hartydzi, których Gargulce zabijają bądź wymazują im wspomnienia związane z Innoświatem. I w tej historii pojawiają się Hybrydy - pół Gargulce - pół Ludzie. Są oni tępieni i zniewoleni przez Gargulców. Bo te wielkie kamienne istoty żądzą podziemnym miastem Ghrogonią. Poznajemy również demony, wilkołaki, wampiry, koboldy, gnomy, smoki i wiele innych piekielnych istot. Odbywamy podróż do krainy wróżek, piekła i między światów.
Cała historia jest wypełniona cudownymi opisami tych cudownych istot i miejsc. Moja wyobraźnia była cudownie rozpieszczana przez całe 628 stron. Podobało mi sie to, że zamiast jak to zawsze bywa pięknych, wręcz ludzkich istot dostajemy wielkie kamienne potwory ze szponami zamiast palców, z wielkimi skrzydłami na plecach a nawet takich którzy wyglądają jak lew, koza czy mały diabeł. Żadna z tych istot nie jest pięknym stworem o ludzkim wyglądzie ale mimo wszystko są perfekcyjne i wręcz doskonałe. Nie wszystkie opisy są bajkowe, niektóre są przerażające ale wciąż miło się czytało. Może nie jestem tutaj bezstronna ale to wszystko było po prostu cudowne. Jeszcze do teraz się rozpływam. I na prawdę było wiele takich chwil, które czytało się z zapartym tchem.
Ta magiczna przygoda Gargulca i człowieka przeplatana jest okrutną walką pomiędzy dobrem i złem oraz walką z różnicami rasowymi. Jest opowieścią o poszukiwaniu własnej tożsamości oraz o rodzących się przyjaźniach. Akcja i napięcie towarzyszy nam na każdej stornie i uważam, że każdy znalazł by tam coś dla siebie. Grim jest cudownym Gargulcem, którego pokochałam od pierwszej strony. Mia dla mnie jest uroczą i waleczna osóbką. Czasami jej zazdrościłam tego uporu i odwagi. Każda postać ma w sobie coś ciekawego. Jednych się lubi a innych nie ale wszystko razem daje cudowną społeczność do której chce się wracać. Chce więcej! I cieszę się, że mam przed sobą jeszcze dwa tomy. I mam nadzieję, że się nie zawiodę, że nie będzie tak, że kolejne tomy są gorsze od pierwszego. Bo ja na prawdę bardzo ich pokochałam i chcę zatopić się w tej historii na całego.
Na prawdę bardzo polecam tą książkę każdemu. Przynajmniej pierwszy tom. Książka kończy się w taki sposób, że równie dobrze mogłaby się własnie skończyć na jednym tomie. Więc jeśli lubicie fantastykę koniecznie sięgnijcie po Grima!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz